O mnie

Mam na imię Marek Kaczmarek, mam 42 lata i od kilkunastu lat zawodowo jestem związany z motoryzacją. Zaczynałem od pracy przy samochodach w warsztacie, później przez kilka sezonów zajmowałem się również ogumieniem, a z czasem coraz mocniej związałem się z diagnostyką i badaniami technicznymi pojazdów. Z wykształcenia jestem technikiem pojazdów samochodowych. Obecnie pracuję przy diagnostyce samochodowej i doradztwie dla kierowców, a część swojego czasu poświęcam na przygotowywanie praktycznych materiałów dotyczących użytkowania samochodu, jego stanu technicznego i formalności, z którymi prędzej czy później spotyka się większość właścicieli aut.

Nie zaczynałem kariery od biurka ani od pisania o samochodach. Pierwsze lata spędziłem przede wszystkim przy nich.

Po ukończeniu technikum o profilu mechanicznym trafiłem do niezależnego warsztatu samochodowego. Początkowo wykonywałem proste prace związane z bieżącą obsługą pojazdów. Wymieniałem elementy układu hamulcowego, części zawieszenia, oświetlenie, filtry i podstawowe materiały eksploatacyjne. Zajmowałem się również przygotowywaniem samochodów do okresowych badań technicznych.

To właśnie warsztat nauczył mnie, że objaw widoczny dla kierowcy nie zawsze wskazuje bezpośrednio na przyczynę problemu.

Stukanie z przodu samochodu nie oznacza automatycznie jednej konkretnej części do wymiany. Drgania podczas hamowania mogą wymagać dokładniejszego sprawdzenia kilku elementów. Problem z oświetleniem nie zawsze kończy się na wymianie żarówki.

Dlatego od początku starałem się najpierw sprawdzić, a dopiero później wyciągać wnioski.

Z czasem coraz częściej rozmawiałem również z klientami. Szybko zauważyłem, że wiele osób nie potrzebuje wyłącznie naprawy. Chcą przede wszystkim wiedzieć, co właściwie stało się z ich samochodem.

Czy można nim jeszcze bezpiecznie jeździć?

Czy naprawa jest pilna?

Czy usterka może mieć wpływ na wynik badania technicznego?

Czy wymiana rzeczywiście jest potrzebna?

Czy można spokojnie zaplanować ją na późniejszy termin?

Takie rozmowy nauczyły mnie tłumaczyć techniczne zagadnienia normalnym językiem. Kierowca nie musi znać nazw wszystkich elementów zawieszenia ani budowy układu hamulcowego, żeby rozumieć, dlaczego określony problem wymaga uwagi.

Praca na stacji kontroli pojazdów zmieniła moje spojrzenie na samochód

Po kilku latach pracy warsztatowej związałem się ze stacją kontroli pojazdów.

Była to dla mnie naturalna zmiana, ale jednocześnie zupełnie inny sposób patrzenia na samochód.

Mechanik najczęściej otrzymuje konkretne zadanie: coś stuka, coś nie działa, trzeba wykonać serwis albo usunąć usterkę.

Praca związana z badaniem technicznym wymaga spojrzenia na pojazd jako całość.

Nie chodzi tylko o to, że samochód się uruchamia i można nim wyjechać na drogę.

Liczy się jego rzeczywisty stan techniczny.

Układ hamulcowy.

Zawieszenie.

Ogumienie.

Oświetlenie.

Szyby.

Lusterka.

Elementy odpowiadające za bezpieczeństwo.

Stan pojazdu musi być oceniany według określonych wymagań, a nie według tego, czy właściciel przyzwyczaił się już do konkretnego objawu.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Kierowca, który porusza się tym samym samochodem każdego dnia, może stopniowo przestać zauważać pewne zmiany.

Nie pamięta już, kiedy kierownica zaczęła lekko drżeć.

Przyzwyczaił się do stukania na nierównościach.

Uznaje, że światła „zawsze trochę słabo świeciły”.

Samochód nadal jeździ, więc problem wydaje się niewielki.

Dopiero dokładniejsza kontrola może pokazać, że sprawa wymaga uwagi.

Badanie techniczne nie powinno być zaskoczeniem

Wielu kierowców pojawia się na badaniu bez wcześniejszego sprawdzenia nawet najprostszych rzeczy.

Rozumiem to.

Samochód często traktujemy po prostu jako narzędzie codziennego transportu. Dopóki działa, nie zastanawiamy się szczegółowo nad jego stanem.

Mimo wszystko uważam, że podstawowa kontrola przed wizytą ma sens.

Nie chodzi o wykonywanie samodzielnej diagnostyki całego pojazdu.

Część rzeczy można jednak zauważyć bez specjalistycznego sprzętu.

Czy działa podstawowe oświetlenie?

Czy szyba nie ma poważnego uszkodzenia w istotnym miejscu?

Czy opony nie są wyraźnie zużyte albo uszkodzone?

Czy na desce rozdzielczej nie świecą kontrolki wskazujące na usterkę?

Czy samochód podczas hamowania nie zachowuje się inaczej niż wcześniej?

Jeśli coś od pewnego czasu wyraźnie nie działa prawidłowo, nie widzę sensu czekać, aż problem zostanie zauważony podczas badania.

Lepiej wcześniej odwiedzić warsztat i ustalić przyczynę.

Nie każda usterka jest taka sama

To jedna z rzeczy, którą staram się szczególnie wyraźnie tłumaczyć.

Samochód może mieć drobne niedoskonałości, które nie oznaczają bezpośredniego zagrożenia.

Są też usterki związane z elementami mającymi zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa.

Nie powinno się traktować ich identycznie.

Jeżeli pojawiają się problemy z hamulcami, poważne uszkodzenie opony, niepokojące zachowanie układu kierowniczego czy inne objawy mogące wpływać na bezpieczeństwo jazdy, nie jestem zwolennikiem zasady „pojeżdżę jeszcze trochę i zobaczę”.

Czasami odłożenie naprawy rzeczywiście jest rozsądne.

Czasami nie.

Najpierw trzeba wiedzieć, z czym mamy do czynienia.

Ogumieniem zajmowałem się także zawodowo

Przez kilka sezonów pracowałem przy doborze, wymianie i podstawowych naprawach opon.

Było to bardzo dobre doświadczenie, ponieważ kierowcy mają do ogumienia wyjątkowo różne podejście.

Jedni kontrolują każdą drobną zmianę.

Inni interesują się oponami właściwie dwa razy w roku, gdy przychodzi pora na wymianę sezonową.

Spotykałem również osoby wybierające nowy komplet niemal wyłącznie według ceny.

Cena oczywiście ma znaczenie.

Sam również nie uważam, że każdy kierowca musi kupować najdroższe dostępne ogumienie.

Trzeba jednak sprawdzić, czy opona jest właściwa dla danego samochodu i sposobu jego użytkowania.

Rozmiar.

Indeksy.

Stan.

Wiek.

Rodzaj eksploatacji.

To wszystko ma znaczenie.

Opona jest niewielkim fragmentem całego samochodu, ale to właśnie przez nią pojazd ma kontakt z nawierzchnią.

Dlatego nie oszczędzałbym na niej w sposób, który odbija się na bezpieczeństwie.

Sam bieżnik nie mówi wszystkiego

Kierowcy często pytają przede wszystkim o głębokość bieżnika.

To oczywiście bardzo ważna rzecz.

Nie jest jednak jedyną.

Opona może mieć stosunkowo dużo bieżnika i jednocześnie być stara, uszkodzona albo zużywać się w nieprawidłowy sposób.

Nierównomierne zużycie również może być sygnałem, że warto przyjrzeć się innym elementom samochodu.

Dlatego przy ocenie opon patrzę trochę szerzej.

Nie interesuje mnie wyłącznie liczba milimetrów.

Ciśnienie jest prostą rzeczą, o której łatwo zapomnieć

Kontrola ciśnienia trwa bardzo krótko.

Mimo to wiele osób przypomina sobie o niej dopiero przed długą podróżą albo kiedy samochód sam wyświetli ostrzeżenie.

Nie ma potrzeby popadać w przesadę i sprawdzać opon przed każdym wyjazdem.

Warto jednak robić to regularnie, szczególnie przed dłuższą trasą albo jazdą z większym obciążeniem.

Prawidłowe ciśnienie wpływa na zachowanie samochodu, sposób zużywania ogumienia i komfort jazdy.

Zawsze interesowała mnie również strona formalna posiadania samochodu

Motoryzacja nie kończy się na mechanice.

Właściciel samochodu prędzej czy później spotyka się z dokumentami, terminami i obowiązkami.

Zakup pojazdu.

Sprzedaż.

Rejestracja.

Zmiana właściciela.

Badanie techniczne.

Ubezpieczenie.

Pojazd sprowadzony z zagranicy.

Brak któregoś dokumentu.

To nie są rzeczy równie ciekawe jak samochód stojący na podnośniku, ale są częścią codziennego życia kierowcy.

Przez lata wiele razy rozmawiałem z osobami, które miały problem nie z samym pojazdem, ale z tym, co powinny zrobić dalej.

Staram się wtedy przede wszystkim uporządkować sprawę.

Nie jestem prawnikiem ani urzędnikiem

To ważne, ponieważ nie próbuję tworzyć wrażenia, że każda procedura zawsze wygląda identycznie.

Wiele zależy od konkretnej sytuacji.

Samochód kupiony w Polsce może wymagać innych działań niż pojazd sprowadzony z zagranicy.

Znaczenie mogą mieć dokumenty, status pojazdu czy sposób nabycia.

Dlatego przy formalnościach zawsze warto sprawdzić aktualne wymagania właściwego urzędu.

Mogę podpowiedzieć, gdzie zacząć, co zwykle warto przygotować i na jakie kwestie zwrócić uwagę.

W indywidualnej sprawie najważniejsze są jednak aktualne przepisy i dokumenty konkretnego właściciela.

Podobnie podchodzę do ubezpieczeń

Przez lata kierowcy często pytali mnie o OC, terminy polis albo dokumenty związane z samochodem.

Nie jestem agentem ubezpieczeniowym i nie sprzedaję polis.

Nie rozstrzygam również sporów pomiędzy kierowcą a ubezpieczycielem.

Mogę natomiast pomóc zrozumieć podstawowe różnice i przypomnieć, że umowę trzeba czytać, a konkretne warunki mogą mieć później bardzo duże znaczenie.

Szczególnie przy szkodzie albo sporze dotyczącym odpowiedzialności ważne jest opieranie się na dokumentach, warunkach umowy i aktualnych regulacjach, a nie na historii znajomego, który kilka lat wcześniej miał „prawie taką samą sytuację”.

Nie lubię diagnozowania samochodu na podstawie jednego zdania

„Coś stuka z przodu”.

„Zapaliła się kontrolka”.

„Samochód gorzej hamuje”.

„Kierownica drży”.

Takie informacje są ważne.

Nie zawsze wystarczają jednak do postawienia diagnozy.

Trzeba wiedzieć, kiedy pojawia się objaw.

Przy jakiej prędkości.

Na zimnym czy rozgrzanym samochodzie.

Podczas hamowania.

Na nierównościach.

Przy skręcie.

Czy problem pojawił się nagle, czy narastał przez kilka tygodni.

Dlatego wolę zadać kilka dodatkowych pytań niż od razu wskazać część do wymiany.

Kontrolka jest informacją, a nie gotową diagnozą

Współczesne samochody potrafią bardzo szybko poinformować kierowcę o wykrytej nieprawidłowości.

To duża zaleta.

Nie oznacza jednak, że symbol na desce rozdzielczej zawsze mówi dokładnie, co należy naprawić.

Niektóre komunikaty wymagają diagnostyki.

Szczególnie ostrożnie podchodzę do sytuacji, w której ktoś odczytuje błąd, wpisuje go w wyszukiwarkę i natychmiast zamawia pierwszą część, którą wymieniono w wynikach.

Diagnostyka powinna potwierdzać przyczynę.

Nie tylko wskazywać podejrzenie.

Sam korzystam z kilkuletnich samochodów

Nie piszę z perspektywy osoby, która co dwa lata odbiera nowe auto z salonu.

Od wielu lat jeżdżę samochodami, które mają już za sobą część życia.

Dzięki temu bardzo dobrze rozumiem kierowców zastanawiających się, czy kolejna naprawa jest jeszcze opłacalna.

Przy starszym samochodzie trzeba podejmować rozsądne decyzje.

Nie każda drobna rzecz wymaga natychmiastowego przywracania auta do stanu fabrycznego.

Z drugiej strony są elementy, przy których wieku czy wartości samochodu nie powinno się używać jako usprawiedliwienia.

Hamulce muszą być sprawne także w aucie wartym kilka tysięcy złotych.

Tak samo opony, oświetlenie i podstawowe elementy odpowiedzialne za bezpieczeństwo.

Najtańsza naprawa nie zawsze jest najtańsza

Lubię rozsądnie planować wydatki i nie przekonuję kierowców, że każdy samochód potrzebuje wyłącznie najdroższych części.

Na rynku istnieje wiele dobrych zamienników.

Warto jednak sprawdzić ich jakość i przeznaczenie.

Jeżeli bardzo tani element trzeba wymienić ponownie po krótkim czasie, dochodzi kolejna robocizna i stracony czas.

Wtedy oszczędność potrafi szybko zniknąć.

Najbardziej ostrożny jestem oczywiście przy elementach odpowiadających za bezpieczeństwo.

Regularna kontrola często kosztuje mniej niż zaniedbanie

Przez lata widziałem wiele awarii, które na wcześniejszym etapie były niewielkim problemem.

Ktoś ignorował dźwięk.

Ktoś odkładał kontrolę.

Ktoś zakładał, że skoro samochód nadal jedzie, można spokojnie poczekać.

Czasem rzeczywiście można.

Czasami problem powoduje jednak dalsze zużycie kolejnych części.

Dlatego zachęcam przede wszystkim do reagowania na zmianę.

Nie do panicznej wymiany wszystkiego.

Do sprawdzenia.

Przy zakupie używanego samochodu patrzę przede wszystkim na stan

Samochód używany może mieć świetną opinię jako model i jednocześnie być bardzo słabym egzemplarzem.

Dlatego marka i internetowa reputacja nie wystarczają.

Interesuje mnie historia.

Stan techniczny.

Zużycie.

Dokumenty.

Sposób wcześniejszego serwisowania.

Jeżeli samochód był zaniedbywany przez kilka lat, nie ma znaczenia, że dany model uchodzi za wyjątkowo trwały.

Kupujemy konkretny egzemplarz, a nie opinię o nim.

Dokumenty sprawdzam równie uważnie jak samochód

Kupujący często skupiają się na lakierze, silniku i wyposażeniu.

To naturalne.

Warto jednak poświęcić chwilę również dokumentom.

Czy dane są zgodne?

Czy sprzedający jest osobą uprawnioną do sprzedaży?

Czy wszystkie informacje się zgadzają?

Czy historia pojazdu nie budzi dodatkowych pytań?

Problemy formalne potrafią być równie irytujące jak usterka techniczna.

Dobrze wychwycić je przed przekazaniem pieniędzy.

W artykułach chcę przede wszystkim odpowiadać na pytanie „co dalej?”

To dla mnie najważniejsza zasada.

Czytelnik nie powinien zakończyć tekstu z jeszcze większą liczbą wątpliwości.

Jeżeli opisuję usterkę, staram się powiedzieć, co można sprawdzić i kiedy potrzebny jest warsztat.

Jeśli piszę o dokumentach, wskazuję, jakie informacje warto przygotować i gdzie sprawdzić aktualne wymagania.

Jeżeli temat dotyczy bezpieczeństwa, jasno zaznaczam, kiedy problemu nie powinno się odkładać.

Nie chodzi mi o popisywanie się technicznym językiem.

Informacja ma być użyteczna.

Nie zakładam, że czytelnik zna samochód od strony mechanicznej

Większość ludzi nie musi znać samochodu tak jak mechanik.

Nie trzeba wiedzieć, jak rozebrać zacisk hamulcowy, żeby zauważyć, że samochód zaczyna zachowywać się podczas hamowania inaczej.

Nie trzeba znać wszystkich parametrów opony, żeby regularnie sprawdzać jej stan.

Nie trzeba samodzielnie diagnozować zawieszenia, żeby nie ignorować nowych odgłosów.

Świadomy kierowca nie musi wykonywać wszystkich napraw sam.

Powinien natomiast wiedzieć, kiedy warto poprosić o pomoc.

Nie zachęcam do samodzielnego wykonywania wszystkiego

Sam lubię majsterkować.

Uważam też, że podstawowa wiedza o samochodzie jest bardzo przydatna.

Istnieje jednak granica.

Prace przy elementach bezpieczeństwa wymagają odpowiedniej wiedzy, narzędzi i często doświadczenia.

Jeżeli ktoś nigdy wcześniej nie wykonywał określonej czynności, samochód używany później na drodze nie zawsze jest najlepszym miejscem do nauki metodą prób i błędów.

Czasem rozsądniejszym rozwiązaniem jest warsztat.

Najbardziej cenię dobrych fachowców, którzy potrafią wyjaśnić naprawę

Mechanik nie musi prowadzić wykładu.

Powinien jednak potrafić powiedzieć właścicielowi, co jest nie tak i dlaczego proponuje konkretną pracę.

Sam właśnie tego nauczyłem się podczas wieloletniego kontaktu z kierowcami.

Nie każdy chce znać wszystkie szczegóły.

Każdy powinien jednak mieć możliwość zrozumienia podstawowej przyczyny wydatku.

To buduje zaufanie znacznie lepiej niż lista części bez wyjaśnienia.

Po pracy lubię po prostu wyjechać z miasta

Motoryzacja jest dużą częścią mojego życia zawodowego, ale samochód nadal pozostaje dla mnie także zwykłym środkiem podróżowania.

W weekendy często wyjeżdżam z żoną i nastoletnią córką poza Warszawę.

Nie planujemy zawsze dużych wypraw.

Czasem wybieramy miejsce godzinę lub dwie od domu i po prostu jedziemy.

Lubię takie wyjazdy, bo samochód przestaje wtedy być obiektem diagnostyki, a znowu staje się tym, czym dla większości ludzi jest na co dzień — narzędziem pozwalającym dotrzeć gdzieś razem.

Drugim moim zainteresowaniem są stare rowery

Lubię również majsterkować przy starszych rowerach.

To prostsza mechanika niż współczesny samochód i właśnie dlatego daje mi dużo przyjemności.

Wymiana linek.

Regulacja hamulców.

Napęd.

Łożyska.

Przywrócenie do jazdy roweru, który przez kilka lat stał w piwnicy, daje bardzo konkretny efekt.

To zajęcie pasuje chyba do mojego charakteru.

Lubię sprawdzać, rozumieć i naprawiać rzeczy zamiast automatycznie je wyrzucać.

Jestem raczej praktykiem niż kolekcjonerem motoryzacyjnych ciekawostek

Oczywiście interesują mnie nowe samochody i rozwiązania techniczne.

Nie śledzę jednak każdej premiery wyłącznie po to, żeby znać wszystkie dane techniczne.

Znacznie bardziej interesuje mnie to, jak konkretne rozwiązanie działa później w normalnej eksploatacji.

Czy jest trwałe?

Czy można je rozsądnie serwisować?

Jakie są typowe problemy?

Czy właściciel samochodu rzeczywiście z niego korzysta, czy po kilku miesiącach funkcja pozostaje tylko pozycją w cenniku wyposażenia?

Motoryzacja jest dla mnie przede wszystkim praktyczna.

Jak piszę?

Staram się pisać dokładnie tak, jak rozmawiam z kierowcami.

Spokojnie.

Konkretnie.

Bez zbędnego straszenia.

Jeżeli sytuacja może mieć kilka przyczyn, zaznaczam to.

Jeżeli problem wymaga sprawdzenia samochodu, nie próbuję udawać, że można go pewnie rozwiązać na podstawie jednego zdjęcia.

Jeżeli przepisy albo procedury mogą się zmieniać, zachęcam do sprawdzenia aktualnych informacji.

Nie chcę tworzyć poczucia, że kierowca musi znać samochód jak mechanik.

Chcę pomóc mu lepiej rozumieć, co dzieje się z pojazdem i jakie ma możliwości działania.

Dlaczego zdecydowałem się pisać?

Przede wszystkim dlatego, że przez wiele lat słyszałem w pracy te same pytania.

Czy z tą kontrolką można jechać?

Czy te opony nadają się jeszcze na kolejny sezon?

Co sprawdzają podczas badania technicznego?

Dlaczego samochód nie przeszedł badania?

Co przygotować po zakupie auta?

Czy tę naprawę trzeba robić natychmiast?

Czy mechanik rzeczywiście ma rację?

Nie na każde pytanie istnieje jedna odpowiedź.

Bardzo często można jednak wyjaśnić podstawowe zasady, które pomagają kierowcy lepiej ocenić sytuację.

I właśnie temu mają służyć moje teksty.

Nie chcę robić z czytelnika diagnosty ani mechanika.

Chcę, żeby po przeczytaniu materiału wiedział, na co zwrócić uwagę, co może sprawdzić sam i kiedy warto przestać zgadywać, a po prostu skorzystać z pomocy fachowca.

Po kilkunastu latach pracy z samochodami wiem jedno: wiele kosztownych i stresujących sytuacji zaczyna się od niewielkiego problemu, który przez długi czas był ignorowany.

Dlatego najbardziej cenię regularną kontrolę, spokojne podejście i diagnozę opartą na faktach.

Samochód nie musi być idealny.

Powinien być przede wszystkim sprawny, przewidywalny i bezpieczny.

I właśnie z takiej perspektywy patrzę na motoryzację oraz przygotowuję swoje materiały.

KONTAKT

Jeśli masz pytania, sugestie lub chcesz podzielić się swoją opinią, zapraszam do kontaktu:
kontakt@skpautometr.waw.pl

ADRES REDAKCJI

Redakcja

Grunwaldzka 167

85-401 Bydgoszcz

PRZECZYTAJ NASZĄ POLITYKĘ PRYWATNOŚCI

skpautometr.waw.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.